Cyfrowy nomadyzm na etacie (sic!)

– czyli refleksje o poszukiwaniu złotego środka.

Słowem wstępu

Nomadyzm i praca etatowa to pojęcia nieczęsto zestawiane ze sobą, z wiadomych powodów. Z jednej strony – wolność, niezależność, życie w podróży, z drugiej – stabilizacja, zobowiązanie, powtarzalność. A jednak, do niedawna kojarzona tylko z freelancerką wirtualna swoboda zawodowa, to w dniu dzisiejszym atrakcyjna możliwość, żeby nie powiedzieć: przyszłość wielu branży. Szczęśliwie, obrana przeze mnie ścieżka zawodowa, ale i organizacja, w której się znalazłem, pozwoliły, abym swoje marzenia o cyfrowym nomadyzmie realizował już od dawna w elastycznym, lecz stabilnym układzie. Bo kiedy zespół rozproszony jest po Polsce, a turkusowe wody organizacji pozwalają jednostkom dryfować w zgodzie z ich potrzebami, to czemu nie spakować sprzętu i nie zamieszkać w północnych Włoszech?

 

 

Madonna dei Fornelli, Bolonia, Włochy

 

2 Madonna dei Fornelli, Bolonia, Włochy

Madonna dei Fornelli, Bolonia, Włochy

 

 

Katowice, Kraków, Wrocław, Koszalin, Gdynia, Madonna dei Fornelli (Emiglia Romania, Włochy), znów Wrocław – choć tylko na chwilę, ponownie (i obecnie) Kraków, a na mapie przyszłych destynacji – Szwajcaria i Kanada. To lista moich miejsc zamieszkania (i pracy zdalnej) z ostatnich siedmiu lat, a także plan na kolejne dwa – trzy sezony. Nie wliczam w to pracy czysto wyjazdowej (tzw. pracowakacji), a więc wszystkich dłuższych wypadów do krajów europejskich, czy zwiedzania kolejnych dwóch kontynentów (Ameryki Północnej i Afryki) – wszędzie tam ja i moja praca spędziliśmy niezapomniany czas. Jak? Wystarczyły szybkie podejmowanie decyzji, ciekawość świata, duży samochód lub mało bagażu i dostęp do internetu. A teraz – do rzeczy, czyli czym mogę się podzielić (poza świetnymi zdjęciami w stylu Office of the day).

 

Gdzieś w trasie…

 

Oczekiwania kontra realia

Chociaż tym, co zwykle sprawia, że serce bije nam szybciej i myśli o pracy „jak – najdalej – stąd” przychodzą do głowy są fotografie palm wystających zza ekranu laptopa, lub zachód słońca nad wodą obserowany znad „biura” rozłożonego na kocu – to bądźmy realistami – nie jest to prawda i tylko prawda o pracy cyfrowego nomady. Na plaży zwykle ciężko o WIFI, piasek + MacBook to słabe połączenie, a komary znad jeziora nie ułatwiają telekonferencji. Więc jeśli tak wyobrażasz sobie ten sport – to nie – to nie tak. Praca zdalna w trasie to bardzo często praca z miejsc z dostępem do sieci, przestrzeni coworkingowych  i w kolejnych wynajmowanych domach. Chociaż przyznam, zdarzyło mi się pracować nawet z samochodu na poboczu, kiedy sprawa nie mogła zaczekać – da się!

 

4 Hot fix i jedziemy dalej

Hot fix i jedziemy dalej

 

Ciemniejsza strona mocy

Praca w podróży i w nowych miejscach ma też swoje wyzwania, o których warto pamiętać pakując walizki:

  • Podstawą pracy zdalnej jest dostęp do sieci internetowej – szybki i stabilny – co niestety nie zawsze i nie wszędzie jest możliwe.
  • Podróże oznaczają różne miejsca, ale i pory dnia i strefy czasowe – praca od 8:00 do 16:00 raczej nie wychodzi zawsze tak samo dobrze – musisz by gotowy (Ty i Twój pracodawca) na bardziej elastyczny grafik i poświęcenie wieczoru / poranka / weekendu jeśli zajdzie taka potrzeba.
  • Ludzie – warto sobie uświadomić, że spora część ludzi, których spotkamy w podróży lub nowym miejscu tymczasowego osiedlenia – to nie nasi współpracownicy – często będą głośni, ciekawscy – w końcu są na wakacjach, w drodze, lub dopiero co nas poznali zza płotu.
  • Miejsce skupienia – w trasie lub publicznym miejscu z hotspotem może Ci brakować przestrzeni do wykonania kilku telefonów, włączenia się na telekonferencję lub po prostu – zebrania myśli.

 

Podobno zielony dobrze działa na zmęczone oczy 🙂

 

Ale jeśli to wszystko, to nic, przechodzimy do sedna sprawy, czyli piękna bycia nomadem!

 

Dlaczego zawsze warto

Przede wszystkim dlatego, że życie mamy jedno, a w pracy spędzamy jego 1/3, a często i więcej. Kiedy zatem zobaczyć te wszystkie cuda świata i spróbować każdej z możliwych kuchni? Z pewnością 26 dni urlopu ustawowego nie zapewni nam tego samego, co uczciwy nomadyzm cyfrowy! Bycie co chwilę gdzie indziej to trasa sama w sobie, poranki w nowych miejscach, nowi ludzi i zaskakujące interakcje, to doświadczenia, których nie nabywa się w kawiarni za rogiem lub ulubionej stołówce obok biura. To w końcu poczucie swobody i lekkości, którego tak bardzo brakuje pędzącym od poniedziałku do piątku ludziom, którzy odliczają dni do urlopu. Życie cyfrowego nomady to nie wieczne wakacje – ale uwierz mi, między jednym punktem zaczepienia w świecie a drugim – przestajesz odliczać do lata!

 

Wizyta w serwisie samochodowym też nie jest powodem by przerywać pracę

 

Od czego zacząć (czyli niekoniecznie wypowiedzenie)…

 

Jak zostało nadmienione na początku tej przydługiej refleksji, do niedawna, mówiąc o cyfrowym nomadyzmie mówiliśmy głównie o zawodach freelancerów – programistów, copywrighterów itp. – ale krajobraz się zmienia – może i Twój szef otworzy się na możliwości pracy zdalnej? Jeśli tak by się stało – i podobnie jak ja – zaczniesz podróżować na etacie – rozważ jeszcze kilka aspektów życia wszędzie i nigdzie – tym razem dla komfortu psychicznego. Przyjrzyj się własnym nawykom żywieniowym (pamiętaj, że w podróży wiele nie ugotujesz, a i w nowych miejscach sprawy mają się inaczej; fast-food zawsze pyszny, ale nie na długo), pomyśl o swoich zwyczajach i codziennej rutynie (a raczej o ich zawieszeniu lub zmianie), w końcu – przemyśl swoje relacje z bliższymi i dalszymi ludźmi – nie wszystkie relacje są gotowe na takie rewolucje. A kiedy zamkniesz już te rozważania, to otwórz mapę – i wybierz swój pierwszy punkt na siatce południków i równoleżników, uwierz mi, że jak już się odważysz – to nie będzie on ostatni!

 

Czasami ciężko skupić się tylko na pracy

 

AKTUALIZACJA SYTUACJI: Dziś daleko nie pojedziemy. Świat jest zamknięty do odwołania. Ale odwołanie nastąpi – prędzej, czy później i trzeba być gotowym na kolejne zmiany. A patrząc wstecz – widzę, ile moje podróże z laptopem u boku wniosły do mojego życia do tej pory i jak pomogły w dostosowaniu do obecnej sytuacji. Pracować z dala od ludzi i miejsc przez nich zapełnionych nauczyłem się już dawno, organizować pracę własną – a od niedawna także mojego zespołu – w sposób wirtualny – także zawdzięczam kilkuletnim treningom w trasie. Zatem nic już nie dodaję, po prostu polecam i dzielę się krótką fotorelacją!

 

Rok 2020 to nie koniec, to tylko pit stop

 

Autor: Daniel Błach


Opublikowano:

Mentax na Facebook'u