LĘK PRZED ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ

W ramach turkusu każdy może podjąć każdą decyzję, którą uważa za słuszną. A potem? 🤔

Technologiczne folwarki

 

W drodze do turkusu szybko okazuje się, że ta piękna idea nijak nie przystaje do realiów większości organizacji. To niczyja wina. Po prostu jako społeczeństwo nie jesteśmy gotowi na turkus.

 

Jasne, że ludzie chcą rozwoju, zmian i podnoszenia kultury w firmie. Przynajmniej tak zwykle deklarują. Gdy jednak przychodzi co do czego, wolą zostać w starych schematach. To scheda po setkach lat feudalnych układów rodem z średniowiecza.

 

Wciąż mamy głęboko zakorzenione zwyczaje folwarczne. Dobrze rozumiemy tylko jeden stosunek pracy: jest „pan”, który rozdaje zadania, a potem karze lub wynagradza. I jest „chłop pańszczyźniany”, który działa od kreski do kreski, nie patrząc na nic więcej. Martwi się o własną skórę, ale nie o całe gospodarstwo. Dziś już nie ma pługów. Są za to komputery, smartfony i nowe technologie. A wszystko działa i tak po staremu.

 

Do takiego funkcjonowania przygotowuje nas także system szkolnictwa. Przez średnio 17 lat uczy się nas, jak wykonywać polecenia innych. Na naszą własną decyzyjność praktycznie nie ma miejsca.

 

To oczywiście skrajna wizja i nie wszyscy rozumują w tak zero-jedynkowy sposób. Ale jedno jest pewne: większość ludzi nie jest gotowa na poszerzanie zakresu swojej odpowiedzialności. I to się tyczy zarówno życia zawodowego, jak i prywatnego.

 

Dlatego turkus jest kuszący, ale i niebezpieczny. Ludzie marzą o równym traktowaniu, przywilejach, wolności, ale zapominają, że to ma też drugą stronę medalu. To współodpowiedzialność.

 

 

Decyzje – tak. Konsekwencje – może?

 

W ramach turkusu każdy może podjąć każdą decyzję, którą uważa za słuszną. A potem? Turkusowy pracownik przyjmuje na klatę wszystko, co ta decyzja przyniesie.

 

Konsekwencje to w potocznym rozumieniu „kara”. Ale przecież konsekwencją twojej dobrej pracy i dobrych decyzji jest to że firma się rozwija, przynosi dochód. To ta lepsza wersja wydarzeń. A co, gdy powinie ci się noga?

 

Oto trzy elementy turkusowego radzenia sobie z konsekwencjami. Tym razem tymi negatywnymi:

  1. Pełna świadomość i przekazanie reszcie załogi tego, w jakich okolicznościach i na podstawie jakich informacji, podjąłeś decyzję.
  2. Podjęcie kroków, aby to teraz naprawić.
  3. Pomysł, co zrobić, żeby taki błąd się nie powtórzył. Propozycja rozwiązania systemowego, który wykluczy takie pomyłki w przyszłości.

 

Uwaga: lider też może podjąć decyzję. W końcu też jest pracownikiem firmy! Zarzut, że jest w tej sytuacji dyrektywny nie ma sensu. W końcu jego też obejmuje turkus.

 

Zadania – delegować czy dystrybuować?

 

Osobiście nie uznaję delegowania zadań. To pomysł tylko z pozoru dobry. Jeśli deleguję tobie zadanie, to w każdej chwili mogę je odebrać. W tej sytuacji odpowiedzialność za sukces leży wciąż po mojej stronie, po stronie lidera.

 

Wolę dystrybuowanie zadań. Jeśli dystrybuuję zadanie, czyli je w pełni oddaję, to ono już nie jest i nigdy nie będzie moje. Już nigdy od ciebie go nie wezmę. Czy będzie szło ci dobrze czy nie. I nie interesuje mnie sposób, w jaki będziesz dochodzić do celu zadania. Zarówno sukces, jak i wtopa, będzie już zawsze tylko i wyłącznie twój.

 

Jak to robię w praktyce? Zaczynam od ogłoszenia „Hej, mam tu takie zadanie, które chcę komuś oddać, a wiem, że w naszej organizacji są talenty, które świetnie sobie z tym poradzą.” Zwykle działa. A jeśli jedyne, z czym się spotykam, to cisza? Widocznie tym razem lęk przed odpowiedzialnością wygrał. A zadanie musi być wykonane. W tej sytuacji wybieram „ochotnika”.

 

Autor: Radosław Bartosik, Członek zarządu MENTAX SA

 


Opublikowano:

Mentax na Facebook'u